Monty Python w Korei Północnej

Michael Palin  po wciąż chętnie odkurzanych skeczach w grupie Monty Pythona,  poświęcił się kręceniu filmów podróżniczych z  niezwykłych miejsc naszego globu, jednocześnie pisząc książki z tych peregrynacji, o czym z przyjemnością przekonywałem się, czytając jego refleksje o  Himalajach, lub towarzysząc mu w podróży dookoła świata.

Palina możemy pamiętać z roli w filmie ”Rybka zwana Wandą”, ale chyba większą karierę zrobił nie jako aktor, lecz podróżnik. I taką podróż śledzimy czytając dziennik podróży z Korei Północnej. Przyznaję, że miałem okres przemyśleń nad sensownością udania się do tego komunistycznego państwa, zapewne z powodu ciekawości jak funkcjonuje  ten zamknięty kraj, żeby zobaczyć  świat  kompletnie odmienny  od dotąd poznawanych. Myśli o wyprawie do Korei  przybladły w momencie uświadomienia sobie, że tego rodzaju zorganizowane wycieczki do KRLD, to forma wspomagania reżimu, a oglądanie zniewolenia nie musi stanowić  przyjemności splątanej ze zwiedzaniem. Podróż do Korei to lawirowanie pomiędzy tym co wolno robić, a tym jak można oszukać  wszelkiej maści opiekunów i służby, których zadaniem jest nie dopuścić do zobaczenia jak bardzo totalitarna jest władza rodu Kimów.

Ta niedostępność i folklor związany z biedną egzystencją mieszkańców to taka niezdrowa fascynacja, prowadząca do „zaliczenia” tego państwa i dumnego chwalenia się z pobytu tam, gdzie mało kto trafia.

Michael Palin zaliczył ten kraj z ekipą filmową i w mocno  dżentelmeński sposób opisał perypetie, związane z prezentowaniem filmowcom, wybranych kawałków egzystencji   Korei Północnej. Palin w swojej ugrzecznionej relacji nie krytykuje, a jedynie czasem bąka coś o wolności, jakby bał się, że pomimo powrotu do ojczyzny, nadal jest inwigilowany przez aparat represji koreańskiej.  Z sympatią opisuje swoich opiekunów, stara się by nie wprawiać ich w zakłopotanie, jakby nie  wierzył, że mogą być tak potwornie zmanipulowani, że już nie tylko strach kieruje ich postawami.

Relacja Palina w dzienniku z podróży po Korei Pólnocnej rozczarowuje, być może dlatego, że tak naprawdę chłopaki pojechali tam żeby nakręcić film, a ja tego filmu nie oglądałem, a relacja pisana  przez Michaela, jest powierzchowna, jakby Monty Python stracił wszystkie zęby oraz dowcip, gdyż czyta się te zapiski  z narastającą nudą, już po  kilku pierwszych rozdziałach tracąc nadzieję, że wydarzy się w tej podróży coś fascynującego, a dostajemy silącego się na uprzejmości cyrkowca, który nie potrafi dotrzeć do sedna tego kraju.

Książka oddaje klimat niezrozumiałego ocieplenia się stosunków amerykańsko-koreańskich, który przygotowywał wizytę Trumpa w KRLD. Zmanipulowany Trump dał się wciągnąć w grę, dzięki której reżim propagandowo pokazał, jak bardzo trzeba się liczyć z tymi szalonymi, klaszczącymi aparatczykami.

Przygotowania do wyjazdu rozpoczęły się w 2016 roku i nie przeszkadzały w tym nawet  złowrogie informacje o amerykańskim studencie Otto Wambieru, który za zerwanie propagandowego plakatu w Pjongjangu, został skazany przez koreański sąd na 15 lat ciężkich prac, a następnie został zamęczony przez reżim i w stanie krytycznym odesłany łaskawie do domu, gdzie zaraz zmarł. Może o te wydarzenia powinien pytać swoich rozmówców Palin, a nie  żałośnie udawać jak bardzo szanuje  stosunki panujące w tym państwie. Z drugiej strony mógł się spodziewać, że wówczas zostanie spławiony ogólnikami i ta delikatna nić sympatii, którą utkał ze swoimi przewodnikami zostanie brutalnie  przerwana.  Czy Palin miał moralny obowiązek poruszać drażliwe tematy i manifestować swój bunt skierowany przeciwko dyktaturze? Może zdawał sobie sprawę, że i tak niczego nie wywalczy, a powstanie filmu stanowiło cel nadrzędny – z tych dylematów Palin nie tłumaczy się – jest raczej zadowolony, że ta podróż w jakimś sensie się udała.

Pozostając z pewnym niesmakiem nie żałuję, że przeczytałem o kraju, który  tak czy inaczej wzbudza moją ciekawość i pomimo, że nic tego nie zapowiada, to jednak mam nadzieję, że w jakiś dziwny sposób reżim Kima upadnie i kiedy oba państwa koreańskie się połączą, będzie okazja na wylot do Seulu, skąd tak blisko do Pjongjangu.

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii książki i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *