Patrick Hemingway, syn legendarnego pisarza Ernesta Hemingwaya, zmarł 2 września 2025 roku, w wieku 97 lat w swoim domu w Bozeman, w stanie Montana. Był ostatnim żyjącym dzieckiem laureata Literackiej Nagrody Nobla, a jego życie, , miało własny, unikalny rytm.
Spośród trójki dzieci Ernesta Hemingwaya, Patrick był tym, który najbliżej podążył ścieżką ojca, choć nie przez literaturę, lecz przez przygodę i miłość do Afryki. Ernest Hemingway zdobył sławę dzięki powieściom opartym na jego burzliwym życiu – od pracy jako kierowca karetki na froncie I wojny światowej, przez relacjonowanie hiszpańskiej wojny domowej, aż po pasję do walk byków, połowów dalekomorskich i kobiet. Patrick, choć nie pisał bestsellerów, kontynuował tradycję eksploracji i fascynacji światem.
Jego starszy brat, Jack, związał swoje życie z wędkarstwem muchowym i polityką ochrony przyrody w Idaho. Patrick, znany w rodzinie jako „Myszka”, wybrał Afrykę, która zafascynowała jego ojca podczas safari w latach 30.
latach 50. Patrick spędził czas z ojcem podczas jego ostatniego safari w Afryce Wschodniej. To właśnie wtedy Ernest zaczął pisać książkę „True at First Light”, którą Patrick ukończył i opublikował w 1999 r. Tytuł, inspirowany mirażami afrykańskich równin, stał się symbolem ich wspólnej podróży przez fikcję i rzeczywistość.
Patrick Hemingway nie tylko dokończył niedokończone dzieło ojca, ale także stał się strażnikiem jego literackiej spuścizny. Napisał przedmowy do nowych wydań takich klasyków jak „Zielone wzgórza Afryki” czy „Pożegnanie z bronią”, a w 2022 r. opublikował zbiór listów „Dear Papa”, przedstawiający ich korespondencję.
Kolejny tom z serii nowych przekładów Hemingwaya, tradycyjnie zachwyca wyglądem i kolorami, niczym opisywana w nim Afryka.
Ostatnie w życiu safari pisarza to trochę podsumowanie życia , powrót wspomnieniami do czasów przed Noblem, do Paryża i Hiszpani. Zastanawiamy się co traktować jako autobiografię, a co jest zmyśleniem – czasem mam wrażenie, że wspomnienia Ernesta przenikają się z wrażeniami jego czarnych towarzyszy – jakby autor stawał się chwilami tropicielem lub myśliwym zrośniętym z czarnym lądem od wieków.
Hemingway jest genialnym pisarzem – doskonałość zdań, przejrzystość i arystokratyczna elegancja każdej frazy. Mistrzowsko opisuje przywiązanie kochanki, jej umiłowanie bycia obok i sugestywne przyciskanie uda do kabury pisoletu. Czarujące chwile nocy afrykańskiej, kiedy wokół krążą hieny a lew wyrusza na łowy, pisarz opisuje sugestywnie, ą każdy kto kiedykolwiek wąchał afrykański zmrok, poczuje się znowu szczęśliwy.
Czasem ma się wrażenie że autor za bardzo krąży wokół miejscowych problemów i sytuacji, zagęszczając prozę szczegółami z życia miejscowych plemion. W tle jednak wciąż jest dostatek białych z ich tradycjami, przyzwyczajeniami, luksusem i piciem whiskey.
Czytanie leniwe tej podróży przez afrykańskie równiny, jest smakowaniem doskonałej prozy, a dzięki temu widzimy i czujemy smak przygody autora, który kochał ten świat i opisał go z tęsknotą.
Przekręcałem tytuł mówiący o świcie a nie o świecie. Świt w Afryce to dla bohatera godzina trzecia, kiedy wreszcie lew zabija swoją ofiarę – wcześniej odgłosy krążących wokół obozu zwierząt, zdają się niepokoić jedynie białych. Hemi na wąskim łóżku z Mary stara się zasnąć. Uczucie do żony nie przeszkadza mu flirtować z czarną Debbą.
Opisywany czas jest beztroską sielanką, gdzie zmartwieniem jest jak dopaść starego lewa, na którego uparła się Mary.
Zaskoczyły mnie rozważania myśliwych o wegetarianach, co przy tych krwawych wywodach zalatywało lekką prowokacją.
Afrykańskie życie Hemingwaya jest zachwycającą sielanką i to ostatnie safari w 1953 roku, fantastycznie oddaje talent Ernesta, którego ponowne wydania Marginesów odkryły na nowo.

























