Tomek

Zawsze uważałem go za rówieśnika i nie jestem w stanie przypisać   młodzieniaszka, który był  moim idolem od zawsze, do starszego rockmana z twarzą pobrużdżoną  doświadczeniem.

Chciałem z miejsca wejść w te wspaniałe czasy, kiedy  wycinałem ze „Świata Młodych” i „Na Przełaj” artykuliki z niewyraźnymi zdjęciami Brylewskiego i Tomka. Do dziś pamiętam, że Kryzys zaczynał jako Kryzys Romansu, choć do dziś nie odnalazłem śladu tej nazwy  w żadnych opracowaniach. Muzyczna historia otwiera się pod koniec tego tomu wspomnień, z nadzieją na drugą część biografii.

Lipiński  sięga daleko i opisuje dzieciństwo i młodość z pozycji zbuntowanego dzieciaka, obciążonego dodatkowo  traumą  ojca, ignorującego syna z nieprawego łoża. Wspomnienia  Tomka splecione są mocno z Warszawą . Chłopak nieprzeciętny opisuje swoje bunty i odkrycia. Utalentowany plastycznie po rodzicach mógł skręcić w stronę innej sztuki, lecz okoliczności  wybrały dla niego karierę muzyczną.  Przez większość książki śledzimy perypetie dorastającego młodzieńca, aż w końcu dostrzegam ten czas przełomu i czuję klimat, który zapamiętałem jako przejście w inny wymiar odczuwania świata, kiedy wychyla się nadzieja na wolność, a światem zaczyna rządzić inna muzyka, a my z Mirkiem Ch. tłukliśmy się pociągami na Festiwal Muzyki Młodej Generacji do Sopotu. Popsesion 81 to przygoda, gdzie kompletnie nie pamiętam  muzyki, poza może  debiutem TSA, który kompletnie mnie nie poruszył, bo byłem zawiedziony , że nie dojechaliśmy  na Kryzys, o  którym marzyłem i przez który tam się znalazłem, śpiąc pod kasami na mikroskopijnym dworcu w Sopocie.

Ładnie wydany pierwszy tom autobiografii Tomka Lipińskiego obfituje w przygody zbuntowanego  indywidualisty, gdzie czytam o nieprawdopodobnych ucieczkach od wojska w Bieszczady, kiedy mnie nie śniło się nawet że tak można – beztroski Tomek dorastający w innym klimacie, to dobry przykład tej artystycznej rewolty z końca lat siedemdziesiątych. Mało wtedy rozumiałem błąkając się w nocy po dworcu poznańskim,  w drodze do Sopotu unikając milicji czającej się na inaczej ubranych dzieciaków.

Lipiński  chwali się swoimi rysunkami i dobrze wyjaśnia przełom jaki się dokonał w  systemie, kiedy muzyka przełamała schematy  i dlaczego z miejsca stałem się fanem Kryzysu.

Śledzę Tomka w mediach społecznościowych i oglądałem kilka  wywiadów promujących książkę i dalej widzę tego samego Tomka, lekko zasmuconego, jak wtedy kiedy w klubie Kolor we Wrocławiu kończył swój występ bo zbierała się już kolekcja dzierlatek gotowych rozpocząć swoje  dyskotekowe harce. Legenda   ustąpiła szmirze i niebotycznie ucieszył mnie renesans muzyki Tomka  i jego samego  znowu na pierwszej linii, może w związku z książką, która ma mieć dalszy ciąg, którego wypatruję niecierpliwie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii książki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.