William Butler Yeats

„Poezje wybrane” przez Juliusza Żuławskiego przygotowane, choć tłumaczyła cała grupa specjalistów od Miłosza i Barańczaka po Kubiaka. Żółta książeczka PIW- u z 1987 roku. Ta seria poetycka zanikła jakiś czas temu, choć w mrocznych latach można było się natknąć na takie perełki jak wybór z Herberta ze słynną Potęgą smaku. Pod koniec 1987 roku musiałem zapłacić 320 zł, co nie było chyba wygórowaną ceną za książkę z poezją autora, o którym z pewnością słyszałem, ale nie miałem zamiaru go czytać. Yeats zawsze kojarzył mi się z Joycem w tej ich nieustającej walce o wprowadzenie do kultury światowej problemów Irlandii, tych nudnych rewolucjonistów, tej nudnej problematyki politycznej. Książeczka została kupiona w księgarni na Wieczorka (Wyszyńskiego), gdzie najnowsze książki poustawiane były na specjalnej półeczce, ciągnącej się przez całą długość ścian. Wchodząc wystarczyło rzucić okiem na tą wystawkę i już było jasne, czy coś nowego rzucili. Brakuje mi tych momentów oczekiwania i słodkiego napięcia, kiedy za każdym razem zbliżałem się po wyjściu z domu do tej księgarni wiedząc, że może za chwilę spotka mnie przyjemność trzymania w rękach książki, którą z łatwością będę mógł kupić.
Yeats dostał Nobla w roku 1923, choć jego tzw. spuścizna literacka nie jest imponująca. Warto byłoby studiować te wiersze, zajmować się ich konstrukcją, znaczeniem i z pewnością byłaby to praca niosąca zupełnie nowe doznania – czynią to z pewnością studenci literatury, uczestnicy kursów literackich i inni pasjonaci, którym rzecz jasna zazdroszczę. Teraz widzę jedynie jak kierując się małą karteczką dołączoną do tomiku, poprawiałem błędy zawarte w erracie. Powtarzającą się linijkę musiałem zastąpić:

Jej wenecką urodą, pełną łagodności
Przed pięćdziesięciu laty w pracowni artysty

Ślady mojego ołówka świadczą, że usiłowałem czytać te wiersze. Brak w mej pamięci z kolei, że mnie nie porwały. Tych 5 tys. egzemplarzy nakładu, stoi gdzieś na półkach u ludzi. Tak jak i u mnie, w otoczeniu innych żółtych książek z tej serii.
Poeta umarł we Francji, szybko, w wieku 74 lat. Ciekawe były w jego życiu zainteresowania magią – żona podobno udawała przy nim medium, dlatego ją poślubił. Nie ma to jak dobry sposób na znalezienie męża.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na William Butler Yeats

  1. angellina pisze:

    super blogasek ja wlasnie zaczelam na blogu wiec wpadnij do mnie ;* boozka

  2. joanna pisze:

    niestety nie mialam okazji zerknac…

    (i ktos sie wreszcie zmusil) 🙂

  3. magdala pisze:

    brawo! czy to udawanie medium dziala tylko na poetow czy w ogole na mezczyzn?

  4. robak pisze:

    Yeatsa trzeba czytać w oryginale. Dopiero wtedy można docenić jego ‚muzyczność’. Wg mnie po Dantem i Eliocie to najwięszy poeta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *