Aleksander Sołżenicyn

Oddział chorych na raka” książka dołączona do Gazety Wyborczej, niebieska okładka, zielona obwoluta. I oczywiście muszę napisać, że podobają mi się takie inicjatywy, choć z reguły nie kolekcjonuję, nie uczestniczę i nie biorę udziału w czymś, co jest powszechne i łatwo dostępne. Ładnie wyglądająca kolekcja, którą każdy mógł mieć bez większego wysiłku przypomina malowanie reprodukcji obrazu mistrza, wypełniając kolorami określone numerkami puste miejsca. A jednak rozumiem ideę wydawania takich kolekcji i z ciekawością śledzę co inni uznali za kanon literacki, a czasem, jak w przypadku Sołżenicyna, uzupełniam własną bibliotekę. Przymierzałem się do kupna tej książki od dawna, przeglądałem w antykwariatach, kartkowałem w księgarniach. Kiedyś zauroczyłem się jakimś fragmentem przeczytanym przypadkiem w niejasnych już dzisiaj okolicznościach i nosiłem to wrażenie latami w sercu. Nie potrafiłem po latach stwierdzić czy był to fragment „Oddziału” czy też „Kręgu pierwszego”. Sołżenicyn jest z pewnością kontynuatorem rosyjskich gigantów literackich – czyta się go łatwo jak Tołstoja, z przyjemnością jak Czechowa i z podziwem jak Dostojewskiego. Odstręczający tytuł sugeruje, że należy książkę czytać w młodości, kiedy wszystkim wydaje się, że są odporni na wszelkiego rodzaju nieszczęścia i nie będą mieli oporów, zagłębiając się w szpitalną atmosferę, tak bardzo przypominającą naszą dzisiejszą rzeczywistość szpitalną. Mam ostatnio okazję odwiedzać szpital w prowincjonalnym miasteczku i widzę jak traumatyczne jest to przeżycie dla uczestników procesu leżenia Sołżenicyn jest znany głównie z książek opozycyjnych wobec władzy radzieckiej – sam został skazany na 8 lat gułagu za krytykę Stalina. Wiedział co pisze, bo sam chorował na raka przewodu pokarmowego i leżał w takim powieściowym szpitalu w Taszkiencie. Więc pamiętajcie młodzi pisarze – piszcie o tym, co uda wam się zaobserwować, bo to też jest literatura. A jeśli macie talent to nawet nędzna wegetacja gdzieś w małym prowincjonalnym miasteczku może stać się światową literaturą. Zresztą to zły przykład, bo już Stasiuk z prowincji zrobił rzecz wartą opisania.
Nobel dla Sołżenicyna był 5 lat po Noblu dla Szołochowa. Ciekawe jest to, że żona pisarza po jego rehabilitacji, rozwiodła się i wróciła do męża. Wyobraźcie sobie te wszystkie niuanse małżeńskie i te spotkania po latach, te powroty …
Pasternak Nobla nie przyjął, Sołżenicyn nie był na uroczystości obawiając się, że nie zostanie wpuszczony do Rosji. Obecnie pisarz popiera mocarstwową politykę Rosji oraz wojnę w Czeczenii. Wiele wątków z życia pisarza warte jest opowiedzenia, między innymi jego oskarżanie władzy radzieckiej, że dopuściła do wywiezienia jego książek za granicę oraz fakt, że po wydaleniu w 1974 roku mieszkał u pewnego niemieckiego pisarza, też Noblisty. No i u kogo?
Książka za 15 zł warta jest przeczytania, bo ta piękna wolność, którą osiąga Oleg Kostogłotow, to jego wahanie którą kobietę wybrać, i wreszcie jego decyzja, nadają tej prozie posmak spotykany jedynie u najlepszych. Niewielu jest pisarzy, ale Rosjan najwięcej, którzy potrafią z taką łatwością przemówić do wyobraźni czytającego. Może obecna jest tutaj ta słynna słowiańska dusza? Talent jest na pewno.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na Aleksander Sołżenicyn

  1. maga pisze:

    no, właśnie ja też przyznać się muszę, że w akcjach typu wydawanie książek przez GW nie uczestniczę. z podobnych powodów. zwłaszcza, że w pociągu zdażyło mi się podsłuchać taką rozmowę: „a ksiażki z GW kupuję, bo fajnie sobie na półce postawić, dobrze wygląda”. potem jeszcze o tym, że pani nie czyta, bo nie lubi.
    i jakoś mi obrzydziło, jakoś już potem ciężko by mi się było zmusić do kupienia.
    a na sołżenicyna od dawna już poluję na allegro.

  2. jaś kapela pisze:

    „oddział” to jedna z ulubionych ksiażek mojego tatusia więc też zakupił z kolekcji ale jakoś nie mogę sie zmobilizować. za długi jak dla studenta polonistyki. może na wakacje.

  3. andy pisze:

    Buahaha, usmiałem się z tego „za długie na studenta polonistyki”, to zapisz się na kurs szybkiego czytania, najlepiej na tekstach Heideggera 🙂

    To dobra literatura.

    A co do szpilek o kolekcji GW, to rozumiem Wasz opór, ale stan czytelnictwa jest tak beznadziejeny, że nawet ten nieszczęsnik, który postawi toto sobie na półce, może jednak kiedyś sięgnie?

    A w GW ukazał się artykuł pod znamiennym tytułem: Kupiliśmy, przeczytamy? Idę więc Prousta męczyć 🙂

  4. kasia pisze:

    Człowieku żeby o czyms pisac komentowac trzeba miec o tym blade pojecie, a Ty widze nawet na powierzchowne zaglebienie sie w temat nie masz ochoty i jeszcze wypisujesz głupoty az sie noz w kieszeni otwiera. skąd Ty to wziales ze Sołżenicyn popiera mocarstwą polityke Rosji i wojne w Czeczeni!!!
    on zawsze byl przeciwko przemocy i nagle popiera agresje wobec czeczeni cale życie w opozycji do wladzy i teraz za Putinem stuknij sie w łeb i milion razy zastanow zanim cos napiszesz bo twoje wypociny to szmatławiec ze az szkoda gadac

  5. kasia pisze:

    Człowieku żeby o czyms pisac komentowac trzeba miec o tym blade pojecie, a Ty widze nawet na powierzchowne zaglebienie sie w temat nie masz ochoty i jeszcze wypisujesz głupoty az sie noz w kieszeni otwiera. skąd Ty to wziales ze Sołżenicyn popiera mocarstwą polityke Rosji i wojne w Czeczeni!!!
    on zawsze byl przeciwko przemocy i nagle popiera agresje wobec czeczeni cale życie w opozycji do wladzy i teraz za Putinem stuknij sie w łeb i milion razy zastanow zanim cos napiszesz bo twoje wypociny to szmatławiec ze az szkoda gadac

  6. Missy pisze:

    radze kolezance z dolu poczytac jego biografie,to bedzie wiedziala skad u niego taka nagla zmiana pogladow 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *