Obnażanie Houellebecqa.

        Nieautoryzowana biografia pisarza wprawiła Houellebecqa w taka furię, że napisał w związku z nią tekst pt. Umieranie i na każdym kroku powtarzał, że napaści na siebie traktuje jak rodzaj egzemy, przez którą musi się wciąż drapać aż do krwi. W wydanej wymianie listów z Levym, wątpi w przebiegłość biografa, dziwiąc się, jak udało mu się wyciągnąć od jego ojca i matki cokolwiek przypominającego prawdę.

            Stosunek Houellebecqa do własnej biografii wyznacza niejako nasze podejście do książki – widzimy, że nie będzie różowo, nie będzie laurki i listów pochwalnych, ale czy będzie prawda? Naiwni myślą, że prawdę da się złowić jak świątecznego karpia, żeby potem podać ją w galarecie, przyprawioną faktami i wspomnieniami bliskich. A przecież my sami, gdybyśmy mieli napisać autobiografię, nie sięgnęlibyśmy po interpretacje wygodne albo choć wyważone? Pomyślałem, że Demonpion chce przywalić autorowi, bo go po prostu nie lubi, co gorsza nie przepada za jego książkami, ale z początku musiałem wszystko odszczekać, gdyż dziennikarz sumiennie nie dawał się ponieść emocjom i tylko czasem silił się na zjadliwość, która wyglądała na obiektywizm. Naprawdę kierowała mną ciekawość losów pisarza, którego książki mnie fascynują. Już Witkacy postulował, żeby oddzielać życie autora od jego działa, ale to tylko takie wołanie na puszczy, bo nie da się tego zrobić i nie dam się przekonać, że pisarz nie korzysta podczas pisania z własnych doświadczeń.

           W książkach Houellebecqa są wszystkie jego poglądy, mniej lub bardziej przerysowane i biograf musi się do nich odnieść, ale przecież nie komentować. Demonpion używa stylu interpretacyjnego jednoznacznie potępiając pisarza, szydząc z jego słabości i kreśli nam postać faceta, którego nie da się polubić. Ale czy o polubienie tu chodzi – szukam w biografii faktów, szczegółów z życia, niczym miłośnik Pudelka chcę wiedzieć co jadał na śniadanie i jakie kobiety mu się podobają. Demonpion wykonał swoją pracę sumiennie: rozmowy z rozżalonymi rodzicami pisarza przynoszą obraz syna surowego i zdystansowanego, a przecież to oni zostawili go na wychowanie rodzinie, oni pozbawili rodzicielskiej miłości a teraz są pełni pretensji i nie kryją do niego niechęci. Houllebecq jest człowiekiem niestandardowym, zachowuje się inaczej niż tego się oczekuje, ma swoje przywary, oryginalności, ma swoje zdanie na tematy kontrowersyjne: islam, seks, literatura, muzyka – biograf wywleka te dziwactwa z nieskrywaną przyjemnością, czasem musi przyznać, że to człowiek sukcesu, ale ileż w tym kryje się zawistnej pogardy. Jednocześnie przeczytałem tę książkę z przyjemnością, bo jest sprawnie napisana – pewnie gdybym nie znał niechęci pisarza do autora, nie zwróciłbym uwagi na uszczypliwości. 

         Houellebecq jest osobowością skrajną, nie daje się lubić, wygląda pospolicie, okropnie się ubiera, pali i pije, odwiedza kluby erotyczne, jest egocentrykiem i samotnikiem, a jednocześnie mocno wrażliwym komentatorem rzeczywistości, która zdaje się być gorsza od jego książek. Biografia kończy się w roku 2005, przed wydaniem Mapy i terytorium. Pisarz wbrew opinii i chyba woli biografa ma się dobrze, jego książki się sprzedają a sława zapewnia dostatni byt. Czy można było napisać tę książkę inaczej? Pewnie tak, bez tego skrzywienia wynikającego z niechęci – czy można było napisać ją obiektywniej, bez tych sądów i niewybrednych ataków?

          W twardej oprawie i z wydrukowaną ceną 49,90 zł można ja spotkać w tanich księgarniach za 10 zł – mój egzemplarz ściągnąłem z Allegro czego i Wam życzę bo warto, jeśli tylko lubicie tego faceta w dziwnej kurtce o ptasiej twarzy, który długo namyśla się zanim cokolwiek powie, a już na pewno nie będzie traktował życia jak słodkiego ciasteczka, raczej jak szklankę cierpkiego wina.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *