Nikos Kazantzakis

„Grek Zorba” wydanie V, Książka i Wiedza 1986 r. cena 240 zł, drukowana na żółtej, miękkiej okładce, gdzie z przodu Anthony Quinn z dzbanem wina. Pożółkłe stronice książki, które dopiero po 20 latach od kupienia, zacząłem czytać, choć próby zmierzenia się z Zorbą podejmowałem minimum dwa razy. Nie obejrzałem też nigdy słynnego filmu, choć pamiętam kilka scen oraz taniec i muzykę. Nie wiem dlaczego postanowiłem zmierzyć się z tą książką właśnie teraz, w końcu lata, ale przeczytałem ją w dwa tygodnie jeżdżąc do i z pracy tramwajem. W środku znalazłem widokówkę z widokiem na kościół w miejscowości Leśna: Pozdrowienia z obozu w Złotnikach zasyła Mariola i Ana. Jest też P.S. gdzie dostaję informację, że pogoda nie dopisuje, siedzimy w domkach, okolice są urocze i takie tam smaczki: Dzisiaj wybrałam się na penetrację terenu i trafiłam do Leśnej. W księgarniach pustki straszliwe. Data na kartce 8.08.85r.
No 19 lat temu to mogły być w księgarniach pustki, ale kartka, choć brzydka i pospolita, przydała się do zaznaczania przeczytanych fragmentów.
Taki pęknięty jakoś ten Zorba, bo dobrze się czyta, ale za łatwo wszystko się rozmywa. Walka hedonizmu z duchowością jest podana ładnie i czytelnie, ale na poziomie gimnazjalnym. Książka może zachwycić nastolatka i umilić chwile średnio oczytanego kawalera. Podoba mi się idea obejrzenia wkrótce filmu i zamknięcia rozdziału z Zorbą na zawsze. To dobry rozdział, dobrze go czytać na Krecie, czyli tam gdzie dzieje się akcja. Czytać w upalny lipiec, czytać, gdy gorąco, smutno lub nudno. Taka literatura zapcha Wam czas skutecznie i za bardzo nie zanudzi. A może to szkoda. Może powinna trochę zmęczyć na koniec?
Po tym pierwszym czytaniu konieczne stało się klejenie. Mam taki klej, na którym jest napisane: poszukiwany przez studentów architektury i to rozpęknięcie na stronie 176, zaraz zniknie. A tam spotkanie Zorby i Szefa z biskupem w klasztorze – jeden z lepszych smaczków.
I to, że wydrukowano 200 tys. nakładu tej książki, budzi we mnie niekłamany szacunek, dla polityki wydawniczej PRL-u.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *