Mikołaj Łoziński

„Reisefieber”- wydawnictwo Znak Kraków 2006; cena 26 zł, niewiele, ale takie książki powinny kosztować 15 zł, kupowałoby się je w kioskach, w Żabce może, tak dla zabicia czasu. Kupiłem w Empiku, bo jakoś chciałem sprawdzić te zachwyty, że taka Bergmanowska powieść napisana przez 25 –latka; widziałem go w programie wyklętej dziś Szczuki – sympatyczny młodzieniec, napisał swą prawdziwą powieść i zaraz sukces, bo przecież tak mówią na mieście. No ale czy tak naprawdę jest to sukces? Na okładce mężczyzna na skrzydle samolotu – ładna okładka, w tonacjach beżowych z paskiem jazz radia. No i ja nie wiem moi państwo co z tym fantem zrobić – z jednej strony to napisana chaotycznie powieść, w takim iwaszkiewiczowskim stylu, stylu, którego nie lubię, dlatego Iwaszkiewicza nie czytam, choć próbowałem; z drugiej strony jednak powieść wkręca, dajemy się unieść sympatii do tego przewrażliwionego młodzieńca. To jest napisane z takimi pęknięciami, przez które prześwitują braki i takie momenty, kiedy to autor wie co chce powiedzieć, za to my nie bardzo – można się prześlizgnąć przez tą książkę, gubiąc wiele, ale bez zbytniej straty dla odczucia całości. Wychodzą braki w rzemiośle, ale to wybaczmy. Jeśli jedziecie z Wrocławia do Warszawy Intercity, to przeczytacie książkę najefektywniej – tylko nie rozmawiajcie ze współpasażerami. Ten świat sympatycznego Daniela jest dość znajomy – każdy coś takiego nosi w sobie, nie każdy potrafi to wyartykułować. Łoziński opowiadał, że pomysł książki powstał, kiedy sympatyczny Szwed przyjechał do jego paryskiego mieszkania, wynajmowanego z dziewczyną; przyjechał po śmierci matki, która to mieszkanie wynajmowała. Miał być niesympatyczny – był czarujący. Tylko skąd ten pomysł obsesyjnego obcinania paznokci, aż do bólu? Psychologicznie Łoziński nie wyjaśnił do końca oziębłości emocjonalnej Daniela – raczej dał sygnał; nie jestem skłonny uwierzyć, że wychowany tylko przez matkę chłopak, może tak bardzo ją znienawidzić, tak łatwo ją zupełnie opuścić, tak łatwo pogubić się w swoim związku z dziewczyną.
I tak naprawdę się nie dziwię, że książka otrzymała tylko II nagrodę w konkursie Fundacji Kultury.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na Mikołaj Łoziński

  1. obecny pisze:

    Bardzom ciekaw tej książki. Bo skoro moja ulubiona Szczuka wyklęta (dziś, i nie tylko dziś…) oraz jeszcze bardziej ulubiony Pilch wspomnieli o czymś, to już jakiś znak, może nawet wystarczający, by to coś przeczytać;-)

  2. arf pisze:

    kiedy czytam, że „– każdy coś takiego nosi w sobie, nie każdy potrafi to wyartykułować”. – to mam wrażenie, że się niczego z tej książki o sobie „nie dowiem”. Z drugiej strony ciekawa jestem co takiego akurat tam autor wyartykułował – wiec może jednak zajrzę i zobaczę.

  3. goofer pisze:

    Też chciałam przeczytać, zwłaszcza po recenzji Pilcha w Polityce. Zainteresowała mnie. Ale po przeczytaniu twojej relacji.. być może sobie daruję 🙂 Pozdrowienia.

  4. www.podgarbiony.blog.onet.pl pisze:

    Dostałem link do tego bloga od znajomego. Przeczytałem od deski do deski i już wiem, że będę zaglądał.

    PS Ja też nie lubie Szymborskiej. Zresztą niedawno napisałem o tym nawet wiersz;) (na moim blogu).

    Pozdrawiam
    M.

  5. allez.blox.pl pisze:

    A ja się dziwię, że dostała nagrodę, i wcale nie uważam bohatera za sympatycznego. Zaś co do matki, to sprawa jest zdecydowanie freudowska.

  6. ef pisze:

    Hmm…. A ja uważam, że jak na debiut 25latka to ta ksiązka jest bardzo OK. Po pierwsze to wszystkie postaci sa dużo od autora starsze, a się im wierzy i to już coś. Wiadomo, że ma się wrażenie, że te historie się juz słyszały, że sa echem, ale mnie to nie przeszkadzało. A te paznokcie, myslę że to taki zabieg, żeby czyms naznaczyc bohatera. Przychodzi mi do głowy jedynie durne odniesienie, że taka Bridget Jones, na przykład, pali Silk Cuty i autorka nigdy nie pisze, że „zapaliła papierosa” i to wydaje mi sie podobnym działaniem. Poza tym każdy ma swoje fobie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *