Lawrence Durrel

„Kwartet aleksandryjski” cztery tomiki wydane przez Czytelnika w 1995 i 96, w serii Nike:
Justyna;
Balthazar;
Mountolive;
Clea;
Twarda oprawa z logo serii. Doskonała lektura na wakacje, trochę dla koneserów. Kupowałem w Składnicy Harcerskiej, stopniowo, po jednym tomie, jakoś nieufny, choć cena była śmieszna: 5,50. Ta historia potrafi zauroczyć i czytać ją trzeba powoli, to coś dla smakoszy. Klimat miasta, uczucia, kobiety – wszystko przedstawione w czterech interpretacjach bohaterów; barwna mieszanka egzotyki i tajemniczości, czasem to wszystko nam się plącze, rozmywa, nudzi, ale trwa czar, którzy każe powrócić do kolejnych tomów.
Ładne, małe cztery tomiki.
Durrell, przyjaciel Henry Millera – ich korespondencja ukazała się niedawno w Polsce, to autor także „Kwintetu awiniońskiego”.
Nieznany nakład książki, ale wydanie drugie – można jeszcze spotkać poszczególne części w tanich książkach.
Ważne dla miłośników poezji – jeżeli lubicie Kawafisa, to jest on tam obecny duchem.
Dobrze oddają problem książki słowa Freuda, które Durrell przytoczył w Justynie:

Oswajam się z myślą, że każdy akt seksualny można uważać za proces, w którym zaangażowane są cztery osoby. Będziemy musieli to przedyskutować

A więc ?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na Lawrence Durrel

  1. z-ss pisze:

    Przyjaciele Henry’ego są moimi przyjaciółmi

  2. calamity pisze:

    Henry dziwny był. Z tego co pamiętam, jego żona też. Jeśli o sex chodzi.

  3. pooka pisze:

    no tak… cóż… słów brak…

  4. provence pisze:

    Durrell jest niezrównany. Masz racje:) dla smakoszy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.