Jarosław Seifert

„Liryki”, wydane przez PIW w roku 1984 jako drugie wydanie w ładnym nakładzie 3 tysięcy egz. To drugie wydanie jest wznowieniem tomiku z 1961 roku. Zapłaciłem 80 zł a kupiłem na Nowowiejskiej. Spodobał mi się pomysł ustawienia Noblistów obok siebie, więc będę wygrzebywał ze swoich zasobów kolejnych laureatów, co jak sądzę nie przyniesie mi wzrostu odwiedzalności, który ostatnio spadł tragicznie i nie zwiększy ilość komentarzy, ale przecież nie o to chodzi. A o co chodzi? Ktoś wie?
Seifert dostał Nobla w 1984, jak miał już 83 lata. Pamiętam sędziwego autora z tomiku Literatury na świecie – poeta o ile pamiętam nie był lubiany przez komunistów i za dużo nie wydawał w rodzinnym kraju. Cieniutki tomik z 18 wierszami, z białą okładką na której brązowy liść. Oprawa graficzna wskazuje, że jest to czysty przedruk z pierwszego wydania i jest w konwencji ówczesnych kalendarzy Iskier, jeśli ktoś kojarzy o czym piszę. Za pomocą kalendarzy Iskier państwo wychowywało społeczeństwo – udzielało mu dobrych rad, uczyło jak siedzieć przy stole i objaśniało świat. Jako dziecko uwielbiałem je przeglądać.
Te wiersze takie bardzo tradycyjne, liryczne, proste; chyba już zapomniane. Seifert umarł w dwa lata po przyznaniu nagrody – był pierwszym Czechem, nagrodzonym literackim Noblem.
Chciałbym coś zacytować, ale spośród tych 18 wierszy nic nie przykuło mojej uwagi.
Cienki, mały tomik poezji, ale tak dobrze pamiętam czas, kiedy go kupowałem…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na Jarosław Seifert

  1. jaś kapela pisze:

    chyba chodzi o książki

  2. obecny pisze:

    Mam tę Literaturę na świecie z Seifertem. Choć „mam” to jest tylko do połowy właściwe słowo. Egzemplarz ten zostawiłem w domu moich rodziców, gdzie bywam raz na pół roku, raz na rok. Zawsze, gdy tam przyjeżdżam, zdejmuję Seiferta z półki i czytam Uczczenie Vladimira Holana: „Są takie chwile, gdy w myśli zazdrościmy nawet umarłym, jakby ich wieczny niebyt był tylko miłym odpoczynkiem w zaciszu wśród więdnących kwiatów. Ale wystarczy drgnienie jakiejkolwiek rozkoszy, a z ochotą wracamy do codziennych kłopotów” Z marnej pamięci cytuję…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *