Jan Lechoń

bibli.jpg„Dziennik” 3 tomy, wydany przez PIW w 1992 roku, twarda oprawa, kupowałem na raty, bo pamiętam, że pierwszy tom nabyłem w księgarni za 75 tys. zł , drugi po jakimś roku znalazłem gdzieś na wyprzedaży za śmieszną cenę 3 zł; naklejka na okładce ma najpierw przekreśloną cenę 96 tys., potem znowu przekreśloną cenę 9 zł, by na koniec poddać się trzykrotnej obniżce; za to tom trzeci dostałem w prezencie i nic tak bardzo mnie nie cieszy jak uzupełnienie brakującej kolekcji. Zresztą ten trzeci tom strasznie gruby, bo liczy niemal 1000 stron.
Niestety nie przeczytałem całości, utknąłem gdzieś w drugim tomie, ale czasem warto tak wniknąć w czyjeś życie, nawet wówczas, kiedy ono jest dosyć nudne. Lechoń pisał codziennie i to jest irytujące, ale trzeba mu wybaczyć – nie myślał chyba o publikacji, choć wyskakując przez okno wiedział co zostawia w biurku. Wielki poeta, który gdyby wrócił do Polski, nie skończyłby tak tragicznie.
Pamiętam jak zostałem kiedyś oszołomiony widokiem londyńskiego wydania Dzienników, w domu ludzi, u których myjąc okna, zarabiałem w czasie studiów. Mały pokój, chyba gościnny, na piętrze i te trzy tomy w fascynującej okładce. Oniemiały rozważałem przedziwne warianty – ukradnę te książki i nikt się nie domyśli albo zaproponuję właścicielom sprzedaż, bo nie wyglądali na koneserów, raczej odziedziczyli książki po kimś w rodzinie. Zresztą oprócz Lechonia nic tam więcej ciekawego nie było. Zabrakło mi odwagi żeby zrobić cokolwiek.
Dziwnie te książki się starzeją, bo tom pierwszy wygląda najbardziej świeżo, czego nie można powiedzieć o drugim. Przerzucam kartki i nie znajduje nic w środku – taka martwa, zapomniana kolekcja, taki martwy, zasuszony poeta. Zabił się z miłości, ale zrobił to mało romantycznie, tak jak nie wydaje się romantyczną miłość do młodszego chłopca. A jednak jak się czyta dzienniki, nie sposób nie polubić autora – to chyba jakiś psychologiczny imperatyw. Czy dostanę szansę dobrania się do tych tomów raz jeszcze? Chciałbym, ale wątpię.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Jan Lechoń

  1. Margot pisze:

    Lechonia znam głównie z wierszy, dzienników od dawna nie czytałam, może czas to zmienić. Tylko na razie gromadzę literaturę do doktoratu:)

  2. albertyna pisze:

    hihhh
    widzę Manna na półce 🙂

  3. obecny pisze:

    Ten Lechoń stoi na półce moich teściów. Często do niego zaglądam:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *