Iwaszkiewicz do Wajdy i na odwrót.

Korespondencji” Iwaszkiewicza z Wajdą szukałem bezskutecznie pod „W” i pod „I” (wiadomo już od dawna, że książek Iwaszkiewicza w polskich księgarniach nie uświadczysz), w dziale „Biografie” oraz „Film”. Powiedzmy sobie szczerze – szukałem niemrawo i równie skutecznie jak zachodnie sankcje w stosunku do Rosji. Będąc jednak w ponad czterystuletniej księgarni na krakowskim Rynku, wiedziałem, że się nie wywinę – spora sterta tej cieniutkiej, zeszytowej literatury, z okładką barwną obrazem Maneta „Jaskółki”, (do zobaczenia w Zurychu, do którego nigdy nie pojedziemy), oraz czarno białymi zdjęciami artystów w środku.

W tej cienkiej książeczce mam wszystko to co lubię, oprócz przypisów, które zawsze powinny być pod tekstem a nie zebrane na końcu; niby rozumiem, że to komuś przeszkadza w ciągłości czytania, ale mają lepiej ci, którzy przypisy mogą sobie ominąć pod listem, czytając dalej, nie zwracając na nie uwagi, od tych, którzy muszą od razu przypisy przeczytać (jak ja!) i  w takiej sytuacji zmuszani są do ciągłego kartkowania.

Iwaszkiewicz przyszedł do mnie okrężnie, dziwacznie, nieliteracko wcale, bo przecież mnie ani jego proza ani tym bardziej poezja nie zachwyca – a jak do tego dodamy zaangażowanie pisarza w system, z którym walczyliśmy, jasnym się stanie, dlaczego Jarosław przegrywał już na starcie. Co nie znaczy, że nie dawał o sobie znać, głównie przez ekranizacje swoich książek: „Panny z Wilka” uważam za najlepszy film Wajdy po Ziemi Obiecanej, a „Brzezina” potrafi zrobić wrażenie. Wciągnęła mnie biografia Iwaszkiewicza, rozczarowała próba Rylskiego (Na Grobli), znudziły Dzienniki pisarza, ale zatrzymałem się na pierwszym tomie, z nadzieją zakupu pozostałych …

Można powiedzieć, że zbliżenie nastąpiło, że Iwaszkiewicz stał mi się bliski, że pośrednio go polubiłem i niech już tak zostanie. Listów jest ponad 50, do tego aneks w postaci zapisów z Dziennika oraz fragmentów książek o Wajdzie, a także szczegółowe przypisy. Wydawca, czyli Agora, czyli Zeszyty Literackie zrobiły mi prezent; korespondencja ma w sobie to wszystko co lubię, smaczki i plotki, a nade wszystko trochę szczegółów z rodzącego się filmu na podstawie opowiadania Panny z Wilka, a zaczyna się zaraz po sukcesie Brzeziny.  Iwaszkiewicz pisze bardziej od serca, z większym natężeniem – Wajda raczej będąc w wirze prac nad swoimi najlepszymi filmami (Bez znieczulenia, Ziemia obiecana, Człowiek z marmuru), oraz świetnymi przedstawieniami Idioty z Nowickim i Radziwiłowiczem. Przyszło mi do głowy właśnie, żeby ponownie przeczytać Panny z Wilka i zastanawiam się, gdzie je mam, a jeśli mam, to jak wygląda ten tom. Lektura opowiadań Iwaszkiewicza zawsze mnie rozczarowywała, jakoś nie umiałem się zaplątać w ten styl, ale to indywidualna sprawa chyba, bo przecież mówią, że opowiadanie jest dobre. Film jest najlepszy – Wajda zrobił arcydzieło, choć pisze, jak nie mógł uchwycić linii, po której film ma iść, jak musiał zejść na inny poziom odczuwania.

Iwaszkiewicz w tych listach jest ważniejszy. Jest też dramatyczny w swojej starości, odchodzeniu, w oglądaniu się wstecz, a Wajda daje mu tyle radości i dumy, że jego dwa opowiadania stały się słynne na świecie dzięki reżyserowi. Od 1973 roku są już na ty, wyczuwa się estymę, jaką się darzą, choć stary pisarz niczym ojciec, troskliwie kibicuje reżyserowi a ten odwzajemnia się mu szacunkiem.

Oczekiwałem więcej szczegółów z czasu pracy nad Pannami z Wilka, ale dużo rozegrało się między nimi w trakcie bezpośrednich spotkań, stąd tylko krótkie wzmianki o pomyśle ekranizacji, o pierwszym wrażeniu autora po obejrzeniu filmu: „Wczoraj byliśmy na pokazie Panien z Wilka Wajdy. Film mi się nie podobał – ale od czasu gdy go zobaczyłem, ciągle o nim myślę. Przypuszczam, że jest wspaniały – i że nie mogę go tak od razu przyjąć, objąć”. Tak jakby konfrontacja wyobrażenia o tym, o czym się pisze, nie wytrzymała obrazów Wajdy, jakby film musiał dopiero zacząć żyć własnym życiem i wtedy trafić do pisarza, który w końcu traci swoje opowiadanie a zyskuje film – całkiem nowe wyzwanie.

Wajda pisze o scenie w samej końcówce filmu, kiedy Julcia i Jola, czyli Komorowska i Seniuk, jedzą śniadanie, a Olbrychski siedzi obok i im się przypatruje, z taką nieśmiałością ale jednocześnie pobłażliwością, jakby wiedział, że do tego kobiecego świata wstępu raczej nie ma – kobiety jedzą ogórki z miodem, choć ja pamiętam tylko biały ser, ale może źle pamiętam, bo kto dziś jada ogórki z miodem, pewnie kiszone te ogórki… (sprawdziłem na youtube: jedzą zielone, surowe ogórki, ale i wielki kawał sera białego jest).

Dręczy mnie pytanie czy opowiadania Iwaszkiewicza mam, czy tylko mi się tak zdaje?

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na Iwaszkiewicz do Wajdy i na odwrót.

  1. ~Asia pisze:

    Sięgnę po nią, gdy tylko nadarzy się okazja.:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *