Chmielewski, Żochowski

„Sport 1975” KAW 1976, 60 tys. nakładu; jeden z czterech tomów, które posiadam opisujących wydarzenia sportowe w latach 75 -78; w pewnym sensie książka kultowa. Będąc dzieckiem uwielbiałem wyniki, klasyfikacje, tabele, rankingi sportowe; zawsze śledziłem wszystkie tabele ligowe, miałem ( i mam ) ulubione drużyny w każdej lidze piłkarskiej ( niech wam będzie: Anglia: Newcastle, Hiszpania: Barcelona, Francja: OM,), więc kupowanie tych tomów sprawiało mi olbrzymią radość i zawsze miałem nadzieję, że seria będzie kontynuowana, ale jakoś umarła. Niby jest Kronika sportu, ale samo dźwiganie takiego tomu jest przerażające, a co dopiero wygodne leżenie na tapczanie (teraz to się mówi sofie)i wertowanie pożółkłych stron.
Na okładce prawdopodobnie Smalcerz podnosi ciężar na MŚ, gdzie zresztą wygrał.
Książki są podłużne i mają czarne okładki. Kolejne mieiące przynoszą: sportowca miesiąca wybranego przez PS, dalej są opisne wydarzenia w dyscyplinie laureata i potem już alfabetycznie kolejne dyscypliny. Na końcu bardzo ciekawe skróty wydarzeń z innych dyscyplin.
Kto grał w naszej lidze w roku 1975?
Gwardia W-wa, Polonia Bytom, GKS Tychy,Zagłębie Sosnowiec i moja ulubiona: ROW Rybnik. Lubiłem też Szombierki Bytom, ale nie grali tego roku w I lidze. A mistrzem jak zwykle został Ruch Chorzów
A II liga to dopiero …Avia Świdnik, Ursus, Widzew, Stoczniowiec, Motor, Arkonia Szczecin – to tylko jedna grupa: północna, bo była jeszcze południowa. To rok awansu do I ligi Widzewa.
Szewińska jeszcze biegała, Kozakiewicz bił rekord Europy…
Książka kupiona w jedynej ksiegarni w W., gdzie teraz jest chyba sklep meblowy. Jakieś to miejsce było magiczne i o nim zapomniałem. No cóż…
Acha, książka ma jeszcze na okładce napis Kalejdoskop.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na Chmielewski, Żochowski

  1. powerade i zwykly-swiat-niezywkly pisze:

    mam dwa blogi, a do księgi można wpisać tylko jednego.
    drugi:

    http://www.zwykly-swiat-niezywkly.blog.pl (nie ma błędu w adrezsie obok)

  2. adrjan pisze:

    Miałem to samo, a w zasadzie zostało mi to do dzisiaj – grzebanie w tabelach, wynikach, sylwetkach sportowców. Tym bardziej, że czasy dla polskiego sportu znakomite. Lata 70-te.
    Nigdy nie wpadła mi w ręce ta książka, a zazwyczaj pochłaniam wszystkie sportowe.
    Muszę ją mieć 🙂

  3. host pisze:

    mam ta ksiazke , tez lubilem nad nai spedzac dlugie godziny , szkoda ze cos takiego nie wychodzi dzisiaj

  4. terra pisze:

    ja też piszę, że czytam
    i czytam nawet „Hańbę” ostatnio w pociągu relacji Krakow Warszawa:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.