„Żniwa zła” Robert Galbraith

Rowling, w podziękowaniach zamieszczonych na końcu książki zaznacza, że podczas pisania „Żniw zła, miała niespotykaną dotąd frajdę, co nie może dziwić, jeśli wcześniej musiała spędzić wiele lat, na produkowaniu tysięcy stron o czarodziejach. Seria kryminalnych przygód kulawego weterana z Afganistanu oraz rudej ofiary gwałtu, dała jej wreszcie możliwość powrotu do realności.

Dla tych, którzy nie pamiętają i dla tych, którzy nie czytali, przypomnę, ze w pierwszym, inauguracyjnym spotkaniu z Cormoranem Strikem, rozszyfrował on sprawę morderstwa pięknej modelki, a podczas drugiego, zdemaskował mordercę pisarza.  Rowling w każdej części stara się opisać konkretną rzeczywistość, czy to będzie świat mody i celebrytów, czy kręgi pisarzy i ich wydawców. W przypadku „Żniw zła”, skupiła się głównie na prześladowaniu kobiet, bitych i okaleczanych przez sadystycznych partnerów, pedofilów, wyszukujących samotne matki z dorastającymi dziećmi, czy na kobietach – ćmach, jak matka Cormorana, która związała się z sadystycznym typem, posądzanym później o jej śmierć.

9788327154552

Oryginalny tytuł książki, to: „Career of Evil” i pochodzi z piosenki zapomnianego raczej zespołu Blue Oyster Cult,  do której słowa wymyśliła legendarna Patti Smith – jej biografię: „Poniedziałkowe dzieci”, wydało Czarne w ubiegłym roku. Każdy rozdział książki, Rowling poprzedza cytatem z twórczości Blue Oyster Cult, jakby miłość do tego zespołu, kierowała  jej piórem, kreślącym przygody jednonogiego detektywa. Ten świetny zespół może teraz radykalnie zwiększyć ilość odsłon na You Tube swoich piosenek, i naprawdę warto tego posłuchać. Metallica nagrała ich kawałek „Astronomy”, ale polecam odsłuchać oryginał – jest zdecydowanie ciekawszy.

Entuzjastyczne recenzje niektórych egzaltowanych blogerek zaciemniają rzeczywistą wartość tej nierównej książki. Rowling, bawiąc się losami Cormorana, nie sili się na konstruowaniu zawiłych akcji – w tym przypadku mamy trzy tropy, nieudolną policję i rozwiązanie, którego domyśliłem się samodzielnie pod koniec książki. Cormoran miał mniej szczęścia –  kiedy zrozumiał, że wie, kto morduje i okalecza dziewczyny, wpadł w przedziwny stupor, zastanawiając się jak uaktywnić nielubiącego go policjanta i aresztować złoczyńcę. Przedziwny szpagat, którego dokonuje, żeby samodzielnie schwytać mordercę, jest jednym z niewielu momentów, kiedy akcja rusza do przodu.

Przez większość scen opisanych w „Żniwach zła’ przewija się los niezłomnego Cormorana, zmagającego się z różnymi zaszłościami, przez które narobił sobie wrogów, a teraz musi myśleć, któż to postanowił się zemścić, przesyłając mu kawałki mordowanych kobiet.

Najciekawiej czyta się fragmenty, w których przejawia się patologiczny charakter mordercy – autorce udało się uchwycić przerażającą manię zabijania, opisać myśli chorego i zdeterminowanego w swojej zemście człowieka, choć prawdę mówiąc, Rowling brakło pomysłu, jak uatrakcyjnić chęć zaszlachtowania rudowłosej Robin – nie baliśmy się o jej losy ani przez chwilę, raczej przewidywaliśmy, że mordercy uda się ją schwytać, a dzielny Cormoran będzie musiał ją uwolnić. Nic z tego – zamach na Robin, który od początku powieści wisi na włosku, kończy się jak ujawnianie kwitów na Bolka – zamachowiec zostaje obryzgany ciężko zmywalną substancją.

Nie zdradzając dalszych szczegółów akcji mogę jedynie napisać, że Cormoran przeżyje objawienie i wpadnie na pomysł kto jest mordercą, dzięki swojej botanicznej wiedzy, a szczególnie dzięki znajomości wegetacji, spotykanego również u nas, mikołajka nadmorskiego. Tak wiec ta rzadka roślina z rodziny selerowatych, naprowadziła detektywa na trop swojego prześladowcy, choć w tym przypadku, skończyło się jedynie na usiłowaniu prześladowania, czego nie można powiedzieć o kobietach, które szaleniec zabił a następnie poodcinał im niektóre części ciała, a to nos, a to piersi, wreszcie nogę, którą przesłał do Cormorana Strikea, rozpoczynając zabawę, która jak wiadomo, doprowadziła go za kratki.

Pomimo wielu mankamentów, polubiłem przygody detektywa bez nogi, te zmagania, żeby nie przespać się ze swoją partnerką w pracy, odsłaniane z tomu na tom dzieje Cormorana i wahania rudowłosej Robin, w kwestii małżeństwa. Demoniczny przyjaciel detektywa, niejaki Shanker, wnosi do powieści perwersyjny powiew londyńskiego półświatka, a ostatnia scena na ślubie Robin, wynagradza wszystkie niedostatki powieści. Na pewno będę czekał na kolejny tom przygód zamężnej już i zapewne nieszczęśliwej Robin oraz łamacza niewieścich serc, jednonogiego Cormorana. Zwłaszcza, że detektyw wylał ją z pracy…

TK_male (1)

 

Książka do kupienia za jedyne 29,93 tutaj

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na „Żniwa zła” Robert Galbraith

  1. ~Ola pisze:

    Fantasyczny blog, zapraszam również na mój : http://teraz-bedziemy-milczec.blog.pl
    Pozdrawiam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *