Kazimierz Kumaniecki

„Cyceron i jego współcześni” Czytelnik 1989 rok, twarda oprawa, żółta okładka, na pierwszych stronach groźnie marszczy brwi Marek Tuliusz Cyceron; na pewno kilka osób, które jeszcze tutaj zaglądają zapytałoby, gdyby miało możliwość, dlaczego wybrałem ten gruby tom ze swojej biblioteki, żeby teraz o nim pisać. I jak zwykle nie odpowiedziałbym na tak postawione pytanie – albo mógłbym powiedzieć, że przez czystą złośliwość, albo miłość do książek, albo chcąc mieć więcej komentarzy…
Ten gruby tom wydano w niesamowitym nakładzie: 30 tys. w oprawie miękkiej i 10 tys. w oprawie twardej; do tego jest to wydanie II, stąd albo książka jest ważnym podręcznikiem uniwersyteckim, albo autor chciał zarobić trochę forsy.
W pierwszej klasie liceum mieliśmy krótko młodego nauczyciela historii, który zarażał nas entuzjazmem, organizując nietypowe lekcje – patrzyliśmy na niego z pobłażaniem, ale też z wyraźną przyjemnością – był sympatyczny, niezdarny i cytował często Marka Tuliusza Cycero. Ostatnią jego lekcją był występ przed dyrektorem szkoły, z wykorzystaniem rzutnika i innych pomocy i choć robiliśmy wszystko, żeby mu się udało jakoś przebrnąć przez tą lekcję, chyba nie bardzo wyszło. Zniknął tak szybko, jak się pojawił, choć zdaje się, że w czasach pierwszej Solidarności, wypłynął jako ktoś ważny w miasteczku. Potem ponownie zniknął na zawsze. Ta książka jak widać to tylko pretekst do wspomnień o kilku lekcjach historii, więc chyba warto ją było kiedyś kupić i postawić zupełnie nie czytaną na półce. Kupiłem w tanich książkach dawno temu – cena 3000 zł skreślona długopisem, a obok 1500 zł. Znać na niej lekki upływ czasu, bo cała jest jakaś żółta, może przez to, że już wcześniej też taka żółta była. Może ktoś się kiedyś z niej uczył?
Gdyby mój niesprawny umysł mógł powrócić do tych lat licealnych i jeszcze raz usłyszeć co Marek Tuliusz Cyceron miał do powiedzenia na przeróżne tematy, to chętnie ustami młodego historyka powiedziałbym teraz kilka mądrych sentencji – niestety, nie zapisałem, co gorsza nie zapamiętałem. Wy możecie przeczytać mowy Marka, bo przecież warto – ja już nie muszę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na Kazimierz Kumaniecki

  1. klara pisze:

    a może właśnie Ty powinieneś.
    pomyśl.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *