Józef Czechowicz

„Wiersze wybrane”; wydane przez Młodzieżową Agencję Wydawniczą w 1986 roku, kupiłem w księgarni na Wieczorka, którą regularnie odwiedzałem przez 7 lat mieszkania na tej ulicy, która zresztą teraz nazywa się zupełnie inaczej ( czy wiesz kotku jak?)a dzisiaj nie chce mi się nawet tam zajrzeć, bo większość księgarni wygląda tak samo, nie tak jak kiedyś, gdy wydawało się, że każda ma inną duszę, a wędrówki po mieście były właściwie przygodami, które spotykały nas w ksiegarniach; zapłaciłem 140 zł; mała książeczka rozkleiła się gdy do niej zajrzałem, na okładce litery kolorowe i liście; 100 lat temu urodził się autor stąd trochę szumu wokół niego; bardzo ceni go Miłosz, bardzo lubię ja taką poezję, która zachwyca mnie formą a dopiero potem dostrzegam jej treść – zresztą nie jest dla mnie ważne ” co poeta chciał w wierszu powiedzieć”.
Grechuta śpiewał wiersze Czechowicza:

„Oto płaczesz
po kątach trudno znaleźć przeszły tydzień
linie proste falują-zamiast kwadratów romby
w każdym głosie słychać w całym bezwstydzie
Ostatecznego Dnia trąby

Otworzyły się oczy niebieskie
…”

Jego los przestrzega przed wizytami u fryzjera: poszedł się ostrzyc i akurat na fryzjera spadła bomba.
Całe życie bał się szaleństwa i ślepoty.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na Józef Czechowicz

  1. Misia od Misiaków pisze:

    A ja najbardziej lubię ten:

    Niebo odmienia się, choć wieczór jeszcze nie ścichł,
    wiatr jeszcze szepce nim uśnie.
    Niebo fioletem szeleści.
    Wiatr – już nie wiatr – uśmiech…

  2. mamucica pisze:

    za Miłoszem nie przepadam,ale bardzo lubię Sienkiewicza,w sumie poezja nie jest moją ulubioną dziedziną literatury,ze się tak wyrażę. Jednak lubię poczytać Broniewskiego bądź książki z serii „Balsam dla duszy”.Pozdrawiam bardzo serdecznie i cieszy mnie fakt,że poznaje kolejnego człowieka,który podobnie jak ja kocha książki

  3. obecny pisze:

    Wygląda na to, że mamy podobny egzemplarz Czechowicza. Co więcej – mój też się rozleciał:)

  4. blacksherry pisze:

    faktem jest, że wszystkie, albo przynajmniej ksiągerń (czy księgarni???) jest teraz taka sterylna, pomijając fakt, że książki zakupić można w hipermarkecie, tudzież przez necik, może o tym, dawnym w sumie mało znanym mi klimacie, a raczej znanym z pewnego przeczucia, przypomnieć mogą co najwyżej niektóre antykwariaty …

  5. Marianka pisze:

    Teraz to ulica pod wezwaniem Wieczorka. Onegdaj znajdowała się tutaj księgarnia kartograficzna, obecnie przychylna dalekowidzom. Książki ustawione równiutko na półkach oddzielone przed wścibskimi sklepowa ladą. Próżno marzyć o przebieraniu, wybieraniu, kartkowaniu i smakowaniu fragmencików przed dokonaniem zakupu.
    Czechowicza posiadam taki sam tomik, pęknięty na „śnie sielskim”. Nie pamiętam miejsca zakupu, chyba w Taniej Książce sadząc po oszałamiającej cenie 0,80. Do teraz spoczywał w zapomnieniu, na ciemnej półeczce, ale dzięki Tobie powrócił do „życia”, choć nie jest to mój ulubiony poeta.

  6. mojeksiazki pisze:

    To właśnie ta księgarnia – lady były tam zawsze i jedna ze sprzedawczyń nawet mi się podobała, miała małą córkę – teraz to chyba dorosła kobieta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *