Arthur Rimbaud

„Wiersze. Sezon w piekle. Iluminacje. Listy” Wydawnictwo Literackie, Kraków 1993, wydanie I, z posłowiem Artura Międzyrzeckiego. To ładne słowo: „posłowie”, choć ma też inne znaczenie, bardziej życiowe niż ta poezja – co to jest w ogóle poezja? Ale nie o tym.
Duży format książki, twarda oprawa z obwolutą, na której dziwny fragment obrazu Odiliona Redona. Kosztowała mnie 65 tys. To dwujęzyczne wydanie najważniejszych utworów Rimbauda, tylko dlaczego te oryginalne drukowane są czerwoną czcionką?
Przestał pisać w wieku 21 lat. Albo inaczej – wszystko napisał do 21 roku życia. Umarł gdy miał 37. Na zawsze będzie miał twarz Leonardo DiCaprio. Publikuje od 15 roku życia, gdy ma 16 lat skazany jest za włóczęgostwo.
Banknot 50-złotowy odnajduję przy wierszu „Czuwania” – I sen drętwieje nagle. Ale banknot jest ze Świerczewskim, więc jego pognieciona struktura ciekawostką jest jedynie. Ja nie powiem, żebym czytywał poezje Rimbauda, ale jego życie to coś niezwykłego. Wiersze są zwięzłe i właśnie brak im tego rozwlekłego przynudzania. To eliptyczność i brak grandilokwencji – ładne słowo, ale mówi chyba samo za siebie. Te duże wydania poezji zachodniej zbierałem kiedyś namiętnie, aż zatrzymałem się na Celanie, o którym marzyłem i który kosztował jakieś 50 zł, ale nowych. Nie kupiłem, choć niedawno miałem ofertę tego samego tomu za 20 zł. Żałuję do dzisiaj.
Tylko dlaczego tak bardzo chciał zostać handlowcem? Może z chęci przemierzania świata. Handlował bronią w Afryce licząc na zyski, ale mu wciąż nie wychodziło. Czy miał ochotę jeszcze kiedyś napisać wiersz. Taki jak ten:

Jak Pan, ponad hyzopy i nad cedrów zrąb
Łagodny – szczam wysoko, ku chmurom na niebie,
Gdyż mi zezwolił na to heliotropów klomb.

Iwaszkiewicz napisał szczam, co jest dosyć ordynarne – dzisiaj popularniejsze jest chyba słowo sikam – Je pisse.

Dopisane w 2014r. W Harar w Etiopii jest skromne muzeum Rimbauda. A ponieważ udało mi się tam być, chciałem zamieścić fotke z domem, w ktorym poeta mieszkał oraz moją ręką z zegarkiem, który jeden Etiopczyk na lotnisku w Lalibelli chciał kupic za 100 dolarów. Niestety blog mi mówi, że przekroczyłem limit zdjęciowy i od tej pory nie będzie już zdjęć książkek. Na oglądanie zapraszam na: http://mojeksiazki-nowe.blogspot.com/2014/05/wiersze.html

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Arthur Rimbaud

  1. fefone pisze:

    Polecam Ci książkę „Ja to ktoś inny”, która jest wyborem korespondencji Rimbauda. Cieszy i mówi o nim więcej niż biografie. Do tego piękny wstęp Międzyrzeckiego. Pozwól, że zacytuję Ci fragment z listu do Verlaine’a: „Praca jest ode mnie dalej niż mój paznokieć od mojego oka. Gówno mi!Gówno mi!Gówno mi!Gówno mi!Gówno mi!…”
    Wybrałam ten fragment, bo tak właśnie się dziś czuje panna Fefone, która przy okazji pozdrawia.

  2. regina pisze:

    teoretycznie nie lubię Rimbauda, ale jesli dopada mnie jakaś echolalia i huczy w głowie, to zazwyczaj jest to albo Grochowiak, albo Plath, albo Rimbaudowska Hortensja; budze się rano, z dzwięczącą od „r” frazą w głowie /każda potwornośc wymusza na Hortensji okrutne gesty/ i już, przepadło, przez cały dzień nie moge się uwolnić od tej melodii. Szacunek dla pana Międzyrzeckiego, ładnie przetłumaczył.

  3. fefone pisze:

    I jak rzucanie palenia po długim weekendzie? Czy może on jeszcze trwa, na przykład do przyszłego poniedziałku?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *