Aniela Rubinstein

„Kuchnia Neli”Muza 2002; wydanie drugie; jakoś usilnie poszukiwałem tej książki, jako amator gotujący od czasu do czasu – kiedy miałem mnóstwo czasu, gotowanie stanowiło miłą rozrywkę – kiedy czasu kompletnie nie ma, straciłem dosyć przyjemne hobby. Więc Nela gotowała praktycznie, ale tak naprawdę nie ma tam jakichś rewelacji – skorzystałem z przepisu na bigos. Jedzenie powinno być czystą przyjemnością – niestety nie jest.
Autorka uwiodła mnie opisem jedzenia barszczu, kiedy to prawie wszyscy uczestnicy uroczystej kolacji, musieli walczyć z plamami maleńkich, różowych kropeczek, gdyż nikt oprócz córki Neli, nie użył serwetki włożonej za dekolt sukni lub za gors wykrochmalonej koszuli frakowej. A wywabia się plamy od barszczu… szampanem.
Książka ładnie wydana, kosztowała 30,70, o czym świadczy przyczepiona żółta karteczka na przedostatniej stronie.
Na stronie z surówkami i sałatkami zasuszona roślina: jakby oset z czerwonym kwiatostanem.
Tak naprawdę kupiłem tę książkę pod koniec mych kulinarnych ekscesów i jak widzę, teraz ją przeglądając, jest tam wiele świetnych pomysłów na jedzenie.
Zupy mógłbym jadać trzy razy dziennie i widzę tu m.in. przepis na zupę rybną, której nigdy nie jadłem – wogóle nigdy nie jadłem zupy rybnej, nie licząc dziwnej zupy nad Zatoką Meksykańską, która składała się z wszystkiego co żyje w morzu i wzbudzała ambiwalentne uczucia w moich kupkach smakowych, ale jeszcze bardziej oddziaływała na mój umysł, kiedy wyławiałem co ciekawsze obiekty z drewnianego naczynia.
A więc zupa rybna – powinienem wreszcie się z nią zmierzyć. Do tego szereg rozmaitości, czyli jak zrobić skwarki, czy sangrie.
Jest to właściwie jedyna książka kucharska, którą posiadam. I starczy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na Aniela Rubinstein

  1. oniryczna pisze:

    zupa rybna, to taka makabryczna zamiana istoty w esecję, dosłownie (: U mnie remont i wywalam książki (konieczność, niestety), a niektóre ratuję przed wywaleniem. 3 wyniesione worki z książkami już zniknęły, mam nadzieję, że nie poszły na opał.

  2. mojeksiazki pisze:

    książki… to najlepiej spalić.

  3. oniryczna pisze:

    jak jest zimno to trzeba

  4. Margotta pisze:

    Bardzo mi się podoba ta książka… i w środku i na zewnątrz magiczna. Warto ją mieć…Już u mnie stoi na półce wtulona między herbaciane tomy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *