Tadeusz Kotarbiński

„Szkice z historii filozofii i logiki” PWN 1979, wydanie pierwsze, czerwona, twarda okładka z wytłoczoną ceną 60 zł, kupiona w antykwariacie w latach 80-tych za 260 zł, o czym mówi ołówek na tylnej okładce. Jakoś mi się wydaje, że ta twarda okładka mogła zostać dodana przez poprzedniego właściciela, choć przeczą temu złote wytłoczenia tytułu na grzbiecie; jeśli nie, to miała na pewno obwolutę, gdzieś obecnie zagubioną, zniszczoną, przepadłą. Historia obwoluty jest z pewnością ciekawsza niż losy książki, która od pewnego czasu stoi na nudnej półce u jakiegoś snobistycznego miłośnika zapomnianych filozofów. Wąsaty autor macha prawą ( dlaczego do diabła prawą) ręką, jakby tłumaczył głupkowatemu właścicielowi, że coś zaniedbał. Wtrąca się również, nie wiem po co, poprzedni właściciel, wskazując niektóre fragmenty, niezwykle cienkim ołówkiem, zapewne sprowadzonym z wówczas zaprzyjaźnionej Czechosłowacji. Te ołówki Kohinoor, były kiedyś marzeniem co bardziej rozgarniętych twórców pokątnej literatury – stanowiły piękną oprawę do miernych efektów.
Co to jest sylogistyka, sprawdzić u Ajdukiewicza, wiersz w środku, namiętne ukochanie prawdy beznamiętnej, indukcja rzetelna, własność prosta Bacona – piękne terminy, cudowne regiony, przestrzenie niezagospodarowanej myśli w waszych umysłach, które i tak nigdy nie wypełzną poza ten przyziemny sposób egzystencji, skupionej na własnym ja, własnym ciele, własnej podróży przez nieciekawą rzeczywistość codzienności. Trzeba grzebać gdzieś tam w zakamarkach innych światów, po to tylko, żeby udoskonalić własne. Być innym poprzez innych, skompilować w sobie wielość opinii, znaleźć w sobie jakiś punkt odniesienia.
Intryguje mnie od lat ta okładka, która do tego ma jeszcze wytłoczone linie, tworzące kwadraty, a w nich kolejne kwadraty.
Wydaje mi się, że kupiłem książkę dla rozdziału o Witkacym, którego autor jako jeden z pierwszych docenił jako filozofa. Mamy też rozdziały o Arystotelesie, Baconie, Twardowskim i innych polskich myślicielach.
Lubię ją. Mam do tej książki stosunek przyjacielski, wiem, że jest tam coś, co mnie pociąga, co czeka na odkrycie. I właściwie niech czeka.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Tadeusz Kotarbiński

  1. Albertyna pisze:

    hello, wakacje?

  2. mojeksiazki pisze:

    nie chce mi sie…

  3. andy pisze:

    Stale mam taki ołówek, ale z tą literaturą to kulą w płot…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *