Pani Karolina Wątroba napisała w obcym języku wielki esej o Kafce w XXI wieku, o tym jak mocno pisarz zakotwiczył w codzienności całego świata.
Co więcej mógłbym przeczytać o Kafce? Od Encyklopedii z opisami wszystkich postaci realnych i tych wymyślonych, aż po batalię o rękopisy pisarza czy rozważania Remigiusza o żydowskim teatrze ze wschodu oraz Pani Czyżyk, platonicznej miłości młodzieńca?
Zaznaczałem karteczkami ciekawostki, których nigdy bym się nie spodziewał. Historie ludzi, którym proza Franza zryła mózg nieodwracalnie, dziwaczne azjatyckie konwulsje narodów, tak odległych kulturowo od czeskiej Pragi.
Nie ukrywam, że smakowałem kolejne rozdziały, w każdym odnajdywałem nowinki zaskakujące szarego miłośnika „Zamku”.
Naturalną koleją rzeczy poszukiwałem informacji o autorce i jej książce, która znalazła się w czołówce książek roku „Economist”, cokolwiek to oznacza = zapewne prestiż i zaproszenia na przeróżne gale.
To co zawsze zachwyca czytelnika, to osobiste podejście do tematu , w tym przypadku Kafka jest cieniem rzucanym na postrzeganie świata przez autorkę oraz czytelników prozy Franza.
Kafka promieniuje na współczesność w sposób przedziwny, sięgając swoimi mackami aż po koreańską rzeszę czytelników. „Przemiany rzecz jasna nawiązują do Gregora Samsy, ale omijając ten chwyt marketingowy, uświadamiamy sobie, że zmieniło się nie tylko czytanie prozy Kafki, ale znaczenia i interpretacje poszczególnych fragmentów jego prozy. Kafka oszalałby natychmiast dowiadując się jak czytają go Azjaci, albo co wyczynia z nim rodzinna Praga.
„Przemiany” Wątroby są jakiegoś rodzaju ciekawostką i interpretacją odczuwania pisarstwa Kafki, który stał się ikoną, mitem, prozatorskim duchem, który każdy wchłania indywidualnie i prztewarza na swoją modłę.
Książka Wątroby jest odkryciem tego roku i z pewnością mało która mogłaby zagrozić jej tytułu książki roku, choć roku dopiero połowa.
