Mironów mam.

         O Matko Boska, ileż to ja mam tych Mironów. Nawet sobie nie zdawałem z tego sprawy. Wychodzi na to, że Miron moim ulubionym pisarzem był; jest. A przecież nie chciało mi się jeszcze szukać do zdjęcia mojego Mirona ulubionego, czyli Pamiętnika z Powstania Warszawskiego, która to książka uczyniła na mnie niezapomniane wrażenie, kiedyś tam. A Konstanciny to mam nawet dwa!! Pewnie wystawie na Allegro za 2 zl.
        
Przerzucam Tajny dziennik –  jak zwykle nie znoszę przypisów na dole strony, odrywają, denerwują, rozpraszają – przypisy drogi wydawco, powinno umieszczać się na końcu książki, że jak ktoś chce to sobie przeczyta później, albo teraz, tylko że potem, w sensie jak skończy wątek. No ale tu przypisy wyjaśniają z miejsca postaci, choć i tak się zapomni kto jest kim i trzeba i tak wracać żeby odróżnić Lu od Le.

 

            I właśnie sobie przypomniałem, że Chamowa nie skończyłem…
 

            Sobolewski, w przypisie (sic!) pisze o kolokwializmach i leksykalnych czy fleksyjnych przejawach mowy potocznej, świadomych odstępstwach od słownikowej poprawności oraz o jakże pięknie nazwanej: interpunkcji intonacyjno-znaczeniowej. Otóż wypowiedzi zamykają się kropką kiedy maja charakter kategorycznego twierdzenia, a jeśli rozmówcy zawieszają głos ich kwestie nie są zakończone żadnym znakiem interpunkcyjnym

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Mironów mam.

  1. peek-a-boo pisze:

    Chamowo nieskonczone ? a to dlaczego? faktycznie mozna pozazdroscic zasobow mironowych koledze 😉

  2. mojeksiazki pisze:

    Kolega nie znajduje usprawiedliwienia w sprawie Chamowa – to pewnie jakaś prowokacja, ale naprawić ten bląd będzie trudno …

  3. selwa pisze:

    A ja tylko trochę wierszy w szkole i Pamiętnik z powstania, który bardzo mi się podobał- powstanie z całkiem innej perspektywy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *